KŁODZKO - O powodziach dawnych i obecnych na ziemi kłodzkiej

(Inf. wł.). Kataklizmy wodne na ziemi kłodzkiej nie są czymś nowym. W przeszłości było ich, w postaci podtopień lub powodzi, co najmniej kilkadziesiąt, opierając się choćby na zapiskach poczynionych w niektórych księgach parafialnych. I o nich będzie mowa 20 listopada br. w Muzeum Ziemi Kłodzkiej, podczas spotkania związanego z tytułem "Woda, pamięć, katastrofa - ziemia kłodzka wobec powodzi historycznych i współczesnych". Z prelekcjami temu poświęconymi wystąpią dr hab. Sylwia Dołzbłasz, dr Anna Grochowska i dr Aneta Marek. 
 
Nysa, Kłodzka, Ścinawka, Biała Lądecka czy Bystrzyca Dusznicka to te rzeki płynące na ziemi kłodzkiej, które wraz ze swoimi dopływami mocno dały się we znaki mieszkańcom i gospodarce tego subregionu. W krótkim czasie po obfitych opadach deszczu potrafiły zabrać życie ludziom i zwierzętom, zniszczyć z mozołem wzniesione zabudowania, miejsca pracy, obiekty rolne i przemysłowe. Powódź we wrześniu 2024 r. unaoczniła wielu, a innym po prostu przypomniała, że natura potrafi być bezwzględna, czemu dała przecież tragiczny wyraz w roku 1998 i 1997, czy choćby w r. 1938. 
 
 
Na ziemi kłodzkiej najbardziej narażoną na powodzie była Kotlina Kłodzka, co wynika z jej położenia w rowie tektonicznym i otoczenia górami. Kataklizm sprzed dwóch lat i ten sprzed 29., odnotowany w Górach Stołowych, Górach Bystrzyckich, Rowie Górnej Nysy, Masywie Śnieżnika bądź Górach Złotych, pokazał, że jest nim zagrożony cały obszar tej części Dolnego Śląska. I przeciwdziałanie temu jest dużym wyzwaniem. Ale to już chyba temat na oddzielne spotkanie. 
 
(bwb)