KŁODZKO - Arnosztowy jarmark różności

(Inf. wł.). Wokół średniowiecznego biskupa praskiego, a związanego z Kłodzkiem w latach dzieciństwa i po śmierci, gdyż jest pochowany w wybudowanym przez siebie kościele, toczył się już trzeci "Jarmark Arnoszta". W jego przygotowanie i realizację zaangażowali się: Parafia pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Kłodzki Ośrodek Kultury i Fundacja Tomasza Morusa. Wspomogły inne instytucje i ludzie dobrego serca.
 
Różnorodność kulturowa, podkreślona religijnością zdominowała wydarzenie, które 15 bm. w drugiej części dnia zawładnęło kłodzkim Placem Kościelnym. Otworzyli je wspólnie proboszcz jezuita Andrzej Migacz, dyrektor Kłodzkiego Ośrodka Kultury Tomasz Lasek i prezes wymienionej fundacji Janusz Laska. Powitali zebranych wiernych i turystów, których gościem był biskup świdnicki Marek Mendyk. Hierarcha otworzył imprezę i wziął w niej aktywny udział, między innymi przybliżając zebranym swoją drogę duszpasterską. Odpowiedział też - wspólnie z proboszczem - na zadane pytanie dotyczące przyszłości jezuitów w Kłodzku; pojawiła się informacja, że poprzedni prowincjał Polski Południowej nosił się z zamiarem w ogóle podziękowania księżom za pracę w kłodzkiej kolegiacie, uzasadniając swoją koncepcję ubytkiem stanu zakonnego. Ponieważ od niedawna jest nowy prowincjał, oczekuje się na jego decyzję.
 
Biskup był indagowany o możliwość beatyfikacji arcybiskupa Arnoszta z Pardubic. Jest to związane z oficjalnym aktem Kościoła katolickiego, gdy papież uznaje osobę zmarłą za świętą i wskazuje miejsce jej czci. Jak podkreślił zwierzchnik diececji, inicjatywę w tym zakresie mają wykazać kłodzcy jezuci wspomagani przez swoich parafian, przy czym wcześniej musi to wiązać się z kultem oddawanym Arnosztowi w Kłodzku. 
 
Wcześniej i później wśród murów kościoła i jezuickiego kolegium rozległy się śpiewy zapewnione przez dziecięcą scholę, Miejski Chór Lutnia i Miłosza Samuela, na akordeonie dał popis swoich koncertowych umiejętności Stanisław Tarchała - laureat wielu muzycznych nagród. Ważnym punktem jarmarku była prezentacja wystawy zdjęć autorstwa Kłodzczanina Mieczysława Krombacha. Swoją z nią przygodę zaczął, kiedy miał 12 lat, a startował z aparatem fotograficznym Fenix 1, który przed niemal 70 lat był dla wielu sprzętem westchnień. I tak przez minione dekady "napstrykał" tyle ujęć, że obłożyłby nimi o wiele większe powierzchnie ekspozycyjne. Widać na nich kłodzką codzienność, ale i ludzi, których choć już nie ma, to pozostawili po sobie trwałe ślady swojej aktywności.
 
Kto miał ochotę, mógł skorzystać z zaproszenia wiele wiedzącej o kolegiacie i jej tajemnicach Joanny Stoklasek-Michalak. Mógł też za sprawą Mieczysława Kowalczego zobaczyć niektóre zbiory z cennego archiwum pojoannickiego jezuitów. Były czynne wystawy rzeźby i obrazów, wystawa malarstwa połączona z aukcją i konkursowa ekspozycja kwiatów lata przygotowana przez KOK. Nie zawiedli swoich sympatyków chór i orkiestra pod kierunkiem Katarzyni Mąki, jak również inni zaproszeni wykonawcy wcześniej określonych ról, np. strażacy ochotnicy ze Ścinawki Dolnej. No i sami uczestnicy biorący udział w kolejnej lekcji śpiewania pieśni patriotycznych.
 
Tak czy inaczej Kłodzczanie i ich goście mieli w czym wybierać i czym się posilać, bowiem zadbano o słodką i bardziej pikatną strawę. A że tego dnia niemiłośniernie żar lał się z nieba, więc chętnie zaopatrywano się w napoje chłodzące.   
 
Akcentami "Jarmarku Arnoszta" były odpusowa msza święta i apel jasnogórski, a także po raz pierwszy wykonany hejnał Arnoszta.

(bwb) 
FOTOMIGAWKI Z WYDARZENIA: