(Inf. wł.). Jeszcze w latach 90. poprzedniego stulecia niemal we wszystkich gminach dzisiejszych powiatów kłodzkiego i ząbkowickiego zakładano jeśli nie wyhamowanie spadku liczby mieszkańców, to nieznaczny procentowo przyrost ich ogólnej liczby. W przypadku Polanicy-Zdroju wskazywano, że optymalny dla jej możliwości środowiskowych i gospodarczych jest wskaźnik rzędu 7 - 8 tys. osób stale zameldowanych, w Kłodzku wskazywano na populację do 50 tys. mieszkańców, zaś w Ząbkowicach Śląskich około 30-tysięczną. Dzisiejsze realia pokazują sytuację zupełnie przeciwną - zamiast wzrostu lokalnych wspólnot, mamy do czynienia z ogromną depopulacją. Jakie są tego przyczyny?
.jpg)
Tą najpoważniejszą pozostaje spora przepaść pomiędzy liczbą urodzin a zgonów. Dwie gminy z subregionu kłodzko-ząbkowickiego - Złoty Stok i Duszniki-Zdrój - należą do krajowej czołówki (są w pierwszej dziesiątce), jeśli idzie o jednostki samorządowe z dużą dominacją umieralności nad powictwem. Pozostałe gminy, w tym miasta Kłodzko, Nowa Ruda i Kudowa-Zdrój, też odnowtowują od kilku lat sukcesywną depopulację.
Inną przyczyną zmniejszania się stanu ludności jest trudny rynek pracy. Zarówno w jednym jak i w drugim powiecie są ograniczenia dla lokowania w nich przemysłu ciężkiego. Można w nich uruchamiać zakłady oraz firmy usługowe nieuciążliwe dla środowiska naturalnego, przez co są zaliczane do mniej atrakcyjnych gospodarczo. Tego dowodem są obszary stref ekonomicznych w gminie wiejskiej Kłodzko, Bystrzycy Kłodzkiej czy Kłodzku niewzbudzające zainteresowania poważnych inwestorów. Brak ofert pracy ze strony tzw. pewnych pracodawców jest najczęstszą przyczyną podejmowanych decyzji o emigracji zarobkowej.
Kolejna rzecz to odpływ młodych mieszkańców do większych ośrodków miejskich, np. Wrocławia bądź Warszawy. Ma on związek z kontynuowaniem nauki w szkołach wyższych, po których ukończeniu większość z nich nie decyduje się na powrót do miejsca z lat swojego dorastania. Wpływa na to atrakcyjność kulturalna i zawodowa tychże ośrodków.
To także dostępność do mieszkalnictwa komunalnego. W obu powiatach wiąże się ona z oczekiwaniami w długich kolejkach po klucze od burmistrza lub wójta gminy, które - z braku funduszy - nie podejmują samodzielnie tego rodzaju budownictwa. Są rodziny w takiej sytuacji decydujące się na zmianę miejsca zamieszkania.
Są i inne przyczyny tej depopulacji, zbyt późno dostrzeżone przez decydentów, przez co dopiero od niedawna zabrano się za ich rozwiązywanie. Marszałek Dolnego Śląska Paweł Gancarz wskazuje na przykład na marginalizację komunikacyjną. Stąd rozpoczęta budowa odcinka drogi szybkiego ruchu pomiędzy Wrocławiem i ziemią kłodzką czy rewitalizacja linii kolejowych, które przed wielu laty były krwiobiegiem gospodarczym województwa.
Problem spadku populacji na większości obszarów Polski jest przedmiotem analiz i szukania dróg jego rozwiązania przez władze państwa i województwa. I one mają świadomość tego, że samorządy lokalne nie są w stanie mu zaradzić, co najwyżej mogą w nieznacznym stopniu ograniczyć.
(bwb)